Praca w Polsce jest droga

Jak szacują ekonomiści bezrobocie w Polsce na koniec bieżącego roku wyniesie około 11,6%. Choć taki poziom obecnie nie uchodzi w Europie za skrajnie wysoki, to jednak brak pracy zwłaszcza dla młodych ludzi jest w naszym kraju dużym problemem.

 

Bezrobocie, czyli marnowanie zasobów

Warto zaznaczyć, że z takim poziomem bezrobocia mamy do czynienia w tym samym czasie, gdy mówi się o największej emigracji w historii. Świadczy to o tym, że polska gospodarka ma problemy z wykorzystaniem wszystkich posiadanych przez nasz kraj zasobów, w tym wypadku rąk do pracy. Miernikami bogactwa narodów są wartości wytworzonych przez nie produktów i usług, takie jak Produkt Krajowy Brutto lub pochodne wskaźniki. Z punktu widzenia czystej teorii ekonomii bezrobocie oznacza, że krzywa produkcji jest przesunięta na lewo od krzywej produkcji potencjalnej, do której należy dążyć. Ta ostatnia prosta przedstawia bowiem, ile można byłoby wyprodukować w sytuacji pełnego wykorzystania wszystkich czynników wytwórczych. W związku z tym im większe bezrobocie, tym bardziej oddalamy się od poziomu potencjalnego bogactwa. Trzeba jednak zaznaczyć, że tak jak w każdym kraju również i u nas występuje bezrobocie dobrowolne. Ze względu na dużą szarą strefę w Polsce jest ono zdecydowanie wyższe, niż w na zachodzie kontynentu dochodząc według różnych szacunków do 6-8%.

 

Za bezrobocie odpowiadają podatki !

Aby znaleźć antitodum na problem bezrobocia należy się w pierwszej kolejności zastanowić, co jest jego przyczyną ? Co sprawia, że przedsiębiorca trzy razy się zastanowi i dopiero w ostateczności zatrudni nowego pracownika ? Jedną z głównych przyczyn, która często powtarza się w wielu wypowiedziach, ale również analizach dotyczących polskiego rynku pracy są dodatkowe opłaty ponoszone przez przedsiębiorstwa, które trzeba doliczyć do pensji pracownika. Poniżej przedstawiono, ile w przyszłym roku firmy będą musiały w rzeczywistości wydać na pracownika na umowie o pracę otrzymującego minimalne wynagrodzenie (1750 zł brutto).

wynagrodzenie pracownika

Co ciekawe zarabiając 1750 zł brutto osoba zatrudniona na umowę o pracę dostanie do ręki jedynie około 1300 zł, z kolei pracodawca będzie musiał wydać na pensję ponad 2100 zł. Pozwala to zrozumieć, co kryje się za wyrażeniem: „praca w Polsce jest opodatkowana„. Pracownicy dostają bowiem do ręki około 60% tego, co wydają na ich pensje pracodawcy.

 

Umowa śmieciowa, albo żadna ?

Przymiotnik „śmieciowy” zrobił w ostatnich latach prawdziwą karierę nie tylko w Polsce, ale również i na świecie. Wszystko zaczęło się od śmieciowych obligacji (junk bonds), później pojawiły się śmieciowe umowy, a obecnie spotkać już można nawet śmieciowe drinki. W ostatnich miesiącach uwagę mediów przykuwała jednak sprawa wspomnianych śmieciowych umów. Każdy parlamentarzysta zabierając głos w tym temacie gromił pracodawców wykorzystujących w ten sposób pracowników, oburzając się, że taki XIX-wieczny relikt może istnieć w XXI wieku, w samym sercu Europy, więcej – w sercu Unii Europejskiej. Warto jednak się zastanowić, jak ozusowanie wpłynie na liczbę bezrobotnych biorąc pod uwagę to, co zostało powyżej napisane ? Jak to zwykle bywa, na takich zmianach najwięcej mogą stracić najsłabsi. Dotyczy to głównie osób młodych, gdyż to właśnie oni nie mając jeszcze doświadczenia, ani rozwiniętych umiejętności  są zatrudniani w oparciu o takie umowy. Można spodziewać się, że spora grupa spośród nich straci pracę w ogóle. Część zacznie pracować na czarno, nie mając żadnego wsparcia ze strony państwa w nierównych relacjach z pracodawcą. Część zapewne wyemigruje i tu właśnie jest dla posłów – pełną parą prących do likwidacji umów śmieciowych – światełko w tunelu, które może sprawić, że nie odbije się to na wzroście poziomu bezrobocia. Trzeba mianowicie trzymać kciuki, aby ci którzy stracą pracę wraz z końcem umów śmieciowych szybko wyemigrowali i znaleźli ją na zmywaku, wtedy statystycznie rzecz biorąc bezrobocie nie wzrośnie.

 

image1

Artur Mrozik, MACC Partner Sp. z o.o.