Uwolnić się od długów – czyli przesłanki upadłości konsumenckiej

 To pytanie bez wątpienia chodzi po głowie sporej grupie osób. Zapewne grupa ta zwiększyła się jeszcze po niekorzystnej zmianie kursu franka szwajcarskiego w ostatnich miesiącach. Oczywiście najprostszym rozwiązaniem byłoby te długi spłacić. Jednak nie raz i nie dwa koleje losu sprawiają, że zmuszeni jesteśmy zaciągać pożyczkę za pożyczką, a kredyt spłacać kredytem. Czasami dzieje się to z powodu naszej nierozwagi, gdy żyjemy ponad stan albo nierealnie oceniamy własne możliwości. Kiedy jednak zaciąganie kolejnych zobowiązań wynika z wyższej konieczności, takiej jak choroba bliskiej osoby czy utrata źródła utrzymania, ciężko dopatrzeć się czyjejkolwiek winy. Opisana sytuacja prowadzi do pętli zadłużenia, która utrudniając normalne funkcjonowanie, wypycha niejedną osobą na margines społeczeństwa, zmuszając do ukrywania majątku przed komornikiem i szukania zatrudnienia w szarej strefie – bez umów i ubezpieczeń.

Z pomocą w takich sytuacjach może przyjść upadłość konsumencka. Ustawodawca stawia jednak przed zadłużonymi szereg wymagań i warunków, które mogą ją uniemożliwić.

Do niedawna upadłość konsumencka była narzędziem zupełnie nieskutecznym. Nie dość, że bardzo kosztownym, to niekiedy stawiającym przed osobą zadłużoną praktycznie niemożliwe do spełnienia wymagania. Poza kosztami, jedną z głównych barier była konieczność wykazania wyjątkowych i niezależnych od wnioskującego okoliczności powstania zadłużenia. W tym wypadku sądy nie były jednak łaskawe i nawet fakt zaciągnięcia kredytu z przeznaczeniem na leczenie, nie był dobrą wymówką. W końcu dłużnik wiedział, co robi zadłużając się! Na szczęście przepisy te uległy zmianie wraz z końcem 2014 roku.

Po nowelizacji ustawy upadłościowej wymagania wobec zadłużonego zostały złagodzone.

Po pierwsze zniesiony został wymóg „ wyjątkowych i niezależnych” okoliczności zadłużenia. Nie znaczy to jednak, że działania dłużnika, i to w jaki sposób powstało zadłużenie, nie mają znaczenia.  Dłużnik nie może doprowadzić do niewypłacalności lub powiększyć jej stopnia umyślnie lub wskutek rażącego niedbalstwa. Co to jednak znaczy w praktyce i czym różni się to od „niezależnych” przyczyn? Główna różnica tkwi w tym, że w obecnym stanie prawnym przyczyny nie musza leżeć poza dłużnikiem. Aktualnie upadłości konsumenckiej nie stoi na przeszkodzie fakt, że potencjalny upadły brał kredyty świadomie, a zadłużenie nie powstało w sposób nadzwyczajny. Nie każde działanie jest jednak dozwolone! Jeśli zadłużyliśmy się albo pogłębiliśmy zadłużenie celowo np. zgadzając się na wyjątkowo niekorzystne warunki kredytowe albo robiąc to mając pełną świadomość braku możliwości spłaty, to sąd oddali wniosek o upadłość. Podobna sytuacja zajdzie, gdy okaże się, że pracownik z powodu swojego zachowania doprowadził do zmniejszenia zarobków, co wpędziło go w długi. W takiej sytuacji oddłużenie również nie będzie możliwe.

Kolejną kwestią, ważną by móc ogłosić upadłość konsumencką, jest to aby zadłużony nie prowadził działalności gospodarczej. Dotyczy to zarówno zarejestrowanej jak i niezarejestrowanej działalności. Omawiana metoda oddłużenia dotyczy tylko osób fizycznych, które działalności nie prowadzą. Jeśli dłużnik prowadzi działalność gospodarczą może skorzystać z procedury upadłościowej właściwej dla przedsiębiorców. Osoba chcąca złożyć wniosek o upadłość nie może być również wspólnikiem spółki osobowej (tzn. jawnej, komandytowej, partnerskiej). Warto pamiętać, że popularna u nas spółka cywilna w praktyce nie jest spółką tylko umową wiążącą kilku przedsiębiorców „indywidualnych”. Dlatego też wspólnicy takiej spółki również nie mogą złożyć wniosku o upadłość konsumencką. Co jeśli jednak osoba zadłużona jest lub była wspólnikiem? W tym wypadku należy odczekać rok od daty wykreślenia z rejestru przedsiębiorców i dopiero złożyć wniosek. W innym wypadku zostanie on oddalony.

Jest również trzecia kategoria przesłanek, które mogą uniemożliwić skuteczne złożenie wniosku o upadłość konsumencką. Dotyczą one jednak niezbyt częstych sytuacji związanych z poprzednimi postępowaniami upadłościowymi, w których wnioskujący brał udział w przeszłości. By uniemożliwiły one ogłoszenie upadłości muszą wystąpić 10 lat przed złożeniem wniosku o ogłoszenie upadłości. Oddalenie wniosku przez sąd może być spowodowane m.in.: uchyleniem planu spłaty na podstawie art. 49120 p.u.i.n., umorzeniem wcześniejszego postępowania upadłościowego z innego powodu niż na wniosek dłużnika albo sytuacją, gdy dłużnik, mając taki obowiązek, wbrew przepisom ustawy nie zgłosił w terminie wniosku o ogłoszenie upadłości (nie konsumenckiej a upadłości przedsiębiorcy). Ponadto na drodze do oddłużenia stanąć może fakt dokonania czynności, która prawomocnie została uznana za dokonaną z pokrzywdzeniem wierzycieli. Dotyczy to głównie sytuacji zbycia majątku po cenie niższej niż wartość realna. Przykład takiego zachowania stanowi sytuacja gdy ktoś próbuje darować albo sprzedać po zaniżonej cenie majątek np. członkowi rodziny bądź znajomemu. Na pierwszy rzut oka wydaje się to dobrym pomysłem w końcu ten majątek nie będzie licytowany. Jednakże sąd ma możliwość unieważnić takie czynności.

Ponadto oddalenie może nastąpić, jeśli we wniosku podano dane niezgodne z prawdą lub niezupełne. Oczywiście za wyjątkiem danych nieistotnych dla postępowania. Warto jednak dopilnować poprawności wszystkich naszych dowodów i deklaracji. Nie należy podkolorowywać stanu faktycznego, ani tym bardziej próbować zataić posiadania pewnych składników majątkowych. Pokusa taka istnieje zwłaszcza odnośnie ważnych dla nas przedmiotów takich jak częściowy udział w domu odziedziczonym po zmarłych rodzicach czy pamiątkowej biżuterii.

Czy wystąpienie jednej z tych sytuacji zamyka na zawszę drogę do oddłużenia z wykorzystaniem upadłości konsumenckiej? Ustawodawca zmieniając przepisy pokazał, że ma trochę serca. Nawet, jeśli wystąpiły wskazane powyżej przesłanki to, gdy przemawiają za tym względy słuszności bądź względy humanitarne, wniosku nie należy oddalać. Znaczy to, że nawet jeśli wystąpiły któreś z tych przesłanek, ale sytuacja wskazuje na to, że nieludzkim byłoby zostawić nas w pętli kredytowej, to sąd powinien wziąć to pod uwagę i dać nam drugą szansę. W końcu każdy zasługuję na drugą szanse i spokojne życie, a kredyty potrafią być równie dotkliwe i mieć terminy równie długie jak wyroki więzienia.

Warto pamiętać o najważniejszej rzeczy. Nikt prócz nas samych nie złoży wniosku o upadłość. Nie złoży go ani wierzyciel, ani rodzina, ani prokurator. To nasza własna decyzja musi być punktem wyjścia do oddłużenia i nowej spokojnej przyszłości bez ciążących zobowiązań. Warto wiec zebrać się na odwagę i wyrwać z długów, nawet jeśli będziemy musieli skorzystać z pomocy sądu i syndyka.

Kamil Mieczkowski

prawnik, Kancelaria Michniewicz i Wspólnicy