Planujesz studia w październiku? Już teraz zaplanuj budżet

Niedawno maturzyści otrzymali wyniki egzaminów. Teraz czeka ich wybór nie tylko kierunku studiów, ale również uczelni. Wielu, jak co roku, na początku roku akademickiego wyjedzie z rodzinnych miejscowości, by kształcić się w większych ośrodkach. Skąd wziąć fundusze na pokrycie wydatków związanych z mieszkaniem i edukacją w obcym mieście? Expander radzi, by o niezbędnym budżecie pomyśleć odpowiednio wcześniej.

Wiedza kosztuje

Jeszcze przed dostaniem się na studia, maturzyści i ich rodzice muszą zmierzyć się z pierwszym wydatkiem, którym jest opłata rekrutacyjna. Jej wysokość różni się w zależności od szkoły wyższej i kierunku studiów. Zwykle mieści się w granicach od 70 zł do 100 zł za jeden kierunek, ale w niektórych przypadkach może wynieść nawet 150 zł. Co więcej, w przypadku gdy przyszły student stara się o przyjęcia na kilka kierunków, koszty odpowiednio rosną. Po zakończonej rekrutacji trzeba jeszcze opłacić legitymację studencką, co oznacza wydatek rzędu kolejnych kilkunastu złotych. W ten sposób jeszcze przed rozpoczęciem studiów maturzyści muszą liczyć się z kosztami sięgającymi nawet kilkaset złotych.

Jeśli przyszły student wybrał uczelnię w obcym mieście, musi przede wszystkim pomyśleć o zakwaterowaniu. Do wyboru ma kilka możliwości, począwszy od miejsca w akademiku, po pokój w mieszkaniu bądź samodzielne wynajęcie lokalu. Najtańsza jest pierwsza opcja oznaczająca miesięczny koszt na poziomie od około 270 zł. Najdroższy okazuje się zaś najem kawalerki (ok. 1 000 zł miesięcznie). Kolejnym ważnym punktem w studenckim budżecie są wydatki związane z transportem. Ulgowy bilet miesięczny w zależności od miasta kosztuje od 40 zł do 60 zł. Nie można jeszcze zapomnieć o opłatach związanych z wyżywieniem oraz ewentualnymi zakupami podręczników czy innych niezbędnych pomocy naukowych.

Studiowanie „na raty”

Zsumowanie wszystkich kosztów pozwala na wyciągnięcie wniosku, że studiowanie do tanich nie należy. Nie zawsze udaje się sfinansować takie wydatki z bieżących dochodów rodziców czy samego studenta. W takim przypadku nie trzeba od razu rezygnować z planów dalszego kształcenia się. Warto przemyśleć możliwość skorzystania z kredytu studenckiego. Jest to zobowiązanie długoterminowe na preferencyjnych warunkach dostępne dla studentów i doktorantów niezależnie od rodzaju studiów. – Dzięki takiemu wsparciu student może w ciągu roku akademickiego otrzymywać 600 zł miesięcznie. – mówi Jarosław Sadowski, ekspert Expander Advisors. – Taki kredyt jest bardzo tani, w okresie studiów i 2 lata po ich zakończeniu nie trzeba płacić żadnych odsetek. Później są one naliczane, ale na bardzo niskim poziomie, który obecnie wynosi 0,875%. Trzeba jednak dodać, że nie każdy student może taki kredyt uzyskać. Decydujący jest poziom dochodów na osobę w rodzinie, który w roku akademickim 2014/2015 nie mógł przekroczyć 2500 zł na osobędodaje ekspert.

Należy pamiętać, że wniosek o taką pomoc można będzie składać od 1 października do 15 listopada. Taki preferencyjny kredyt oferuje jedynie kilka banków – PKO BP, Bank PEKAO, Bank BPS oraz SGB-Bank. Podobnie jak w przypadku innych zobowiązań, instytucje wymagają zabezpieczenia spłaty tych środków. Jeśli dochodów studenta i jego bliskich są zbyt niskie, to istnieje możliwość skorzystania z pomocy Banku Gospodarstwa Krajowego lub Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, które w pewnych przypadkach mogą zabezpieczyć nawet 100% udzielonego wsparcia.

Absolwent spłaca dług

Kredyt studencki jest tak skonstruowany, aby nie stanowił on zbyt dużego obciążenia dla młodych osób.
Spłata rat rozpoczyna się dopiero dwa lata po ukończeniu studiów, aby absolwent miał szansę znaleźć pracę. Raty są bardzo niskie nie tylko ze względu na wspomniane już preferencje dotyczące oprocentowania, ale również dzięki temu, że spłata może trwać dwa razy dłużej niż okres wypłaty. Rata wynosi więc 300 zł plus odsetki. Co więcej, najlepsi studenci mogą uzyskać umorzenie 20% długu – dodaje ekspert. Ponadto, gdy spłacający znajdzie się w trudnej sytuacji materialnej może postarać się o zawieszenie spłaty na rok, a w przypadku trwałej utraty zdolności do terminowego regulowania należności może nawet uzyskać umorzenie całego długu.